Centralwings… a raczej CentralShit

Skąd taki tytuł? Bo całkiem niedawno leciałem ostatni raz tymi liniami, bo po dwóch pod rząd problemach z rezerwacjami mam ich serdecznie dość, bo hasło „Niskie ceny, pewność lotu” brzmi jak szyderstwo… a było to tak:

Epizod 1 – lecimy do Rzymu
Miało być miło – grudniowy, przedświąteczny weekend w Rzymie. Bilety kupione, hotel zarezerwowany i nagle buch – „zmiany w rozkładzie lotów”. Mieliśmy lecieć w sobotę rano, a wracać w poniedziałek wieczorem… po zmianach wylot w niedzielę popołudniu, a powrót w poniedziałek popołudniu… na pobyt zostaje jeden wieczór i poranek – z wylotu rezygnujemy, na zwrot kasy czekaliśmy 3,5 m-ca, a kilkadziesiąt złotych za rezerwację hotelu przepada.

Epizod 2 – lecimy do Londynu
Wylot zaplanowany na czwartek przed Wielkanocą, powrót we środę po świętach. Podobnie jak poprzednio zmieniono rozkład lotów – powrót do wyboru w poniedziałek wielkanocny lub w niedzielę tydzień po świętach – w pozostałe dni tygodnia poświątecznego brak lotów.

Epilog
Na skutek błędnego zarządzania linie lotnicze Centralwings są na granicy upadłości, niedawno odwołano prezesa zarządu i najprawdopodobniej linie zostaną wchłonięte przez LOT jako oferta czarterowa dla touroperatorów. A ja się już więcej nie dam naciągnąć na tanie latanie z CW…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Podróże, Prywatne i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Centralwings… a raczej CentralShit

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>